Nie piłem nic przez całą noc, patrzyłem w nią jak sroka w kość. Czy to się godzi, czy to się godzi?.. A ten, co przedtem chodził z nią, chciał, żebym nogi za pas wziął, chciał, żebym nogi za pas wziął. Ach, o to chodzi... A ten, co przedtem była z nim, wyzywał mnie jak sukinsyn. Pamiętam wszystko, ja byłem trzeźwy... A kiedy chciałem iść już precz, to ona na to: "zostań, siedź!" to ona na to: "zostań, siedź, jest jeszcze wcześnie". A ten, co z nią przede mną był, on mi nie wypruł flaków z żył, lecz gdzieś pod jesień, aż gdzieś pod jesień... Z koleżką idę, patrzę: On. Facetów przy nim cały rząd, Facetów przy nim cały rząd, sztuk chyba z dziesięć. A ten, co przedtem chodził z nią, on nie na żarty sprawę wziął, nawarzył piwa, nawarzył piwa... Ktoś mnie od tryły palnął w kark, Waniusza krzyknął: "Jezus, Mar..." Waniusza krzyknął: "Jezus, Mar..." Za późno było... Ze sobą jakoś miałem nóż, tak gładko wam nie pójdzie już, jak tak się nie dam, ja tak się nie dam... A co się będę gadów bać, mam niby tam jak palant stać? mam niby tam jak palant stać? Tak było trzeba... Odpowiedź znam na pański gest, lecz w ciurmie także szpital jest, tam się tułałem, tam się tułałem... Tam lekarz ciął mnie wzdłuż i wszerz, i mówił: "Bracie, trzymaj się", i mówił: "Bracie, trzymaj się", Ja się trzymałem... Rozłąki doba szybko mknie. Tyś nie czekała - nie to nie - ja z drogi wracam, do siebie wracam... I pięknie żegnam miłą mą, lecz temu, co był przedtem z nią lecz temu, co był przedtem z nią ja nie przebaczam.        
© Agnieszka Osiecka. Tłumaczenie, 1990
© Daniel Olbrychski. Wykonanie, 1998