Nade mną lód i w dole, pod stopami. Czy wzbić się mam, czy zejść mam do otchłani? Rzecz jasna, wzbić się! W nadziei trwać i trwać. I tylko w świat podania za wizami słać. Już słychać lodów chrzęst, noc mija jedna, druga, Ja przetrwam, czysty, prosty, choć przecie nie od pługa. A Ty się nie martw, wrócę okrętów dawnym szlakiem Spamiętam wszystko, wiesz, widzę jak na dłoni. Niestary jestem, ot, czterdziestka z hakiem. Przez Ciebie żyję i dobry Bóg mnie chroni. Ja mam co grać, gdy wezwie Pan i przyjdzie tam do grania. I mam też z Nim tych kilka spraw do obgadania.
© Agnieszka Osiecka. Tłumaczenie, 1986
© Daniel Olbrychski. Wykonanie, 2013
© Andrzej Karolczuk. Wykonanie, 2020