Gdy wezbrane fale wód potopu wracały już na dawne miejsce swe, z tych resztek mórz i z piany tej obłoku miłość ukradkiem wyszła na nasz brzeg, zmieniając w lekką mgiełkę się w pośpiechu, bo przecież czekać miała cały wiek... I dziwacy - a takich jeszcze wielu jest, wdychają pełną piersią zapach ten, nie dla nagrody, nie pod groźbą kar, naiwnie sądząc, że po prostu tak, nagle nierówny swój poznają takt w obcym oddechu, w którym rytmu również brak... Zakochanym pościelę kobierce pól, niech nucą pieśń na jawie i we śnie! Pragnę kochać, póki starczy tchu, bo życie dla miłości dane jest! Tułaczek i wędrówek czas nastanie, jakże potężny jest Miłości Kraj! Próby odwagi, trudy i wyzwania dla swych rycerzy wciąż surowsze ma - zażąda samotności i rozstania odbierze sen, niepokój w zamian da... Ale szaleńców nie zawróci żaden knut, gotowi są zapłacić za to już najwyższą cenę, gotowi iść na stos, by nie dać przerwać, by uchronić tę magiczną, niewidzialną więź, którą przeciągnął kiedyś między nimi ktoś... Upojny wiatr wybrańcom nucił pieśń i ścinał z nóg, i wskrzeszał zmarłych z mar, Miłości tchnienia kto nie zaznał, ten na próżno żył, zmarnował życia dar! Lecz wielu zachłysnęło się miłością, już nie odkrzykną - próżno wołać ich... Tych zawiść skrzętnie zlicza z cichą złością, ale zroszony krwią jest chłodny spis. My im postawmy świecę gorejącą za cud miłości życiem zapłacili swym... Lecz dusze w jeden takt już mogą brzmieć, W kobierce pól upojnie mogą lec, smakować wieczność mogą wspólnym wdechem, ramiona swe namiętnie mogą spleść, na czasu ścieżkach głosić o tym wieść, wszechświata wąskich dróg rozstajnych echem... Zakochanym pościelę kobierce pól, niech nucą pieśń na jawie i we śnie! Pragnę kochać, póki starczy tchu, bo życie dla miłości dane jest...
© Mariusz Synak. Tłumaczenie, 2012