Rwę co tchu, naprężam wszystkie siły - lecz na próżno, koniec wciąż ten sam, otoczyli mnie znów, otoczyli I ze śmiechem pędzą na strzał Gdzieś zza drzew słychać huk wystrzałów - tam myśliwi chowają się w cień, a na śniegu tężeją pomału wilki, które zmieniły się w cel Krwawa obława trwa na wilki, trwa obława! Na szare stado, co drapieżny łączy zew. Szaleją psy, nagonki rośnie wrzawa, czerwonych trzepot fladr i krwią zbroczony śnieg. Choć nierówna to gra z wilkami, nie drgnie strzelcom ni ręka, ni brew! Ogrodzili nam wolność fladrami, z zimną krwią biją pewnie zza drzew. Wilk nie może naruszyć tradycji! Pewnie małe, jeszcze ślepe tak, wyssaliśmy z mlekiem wilczycy stare prawo: „z daleka od fladr!” Krwawa obława trwa na wilki, trwa obława! Na szare stado, co drapieżny łączy zew. Szaleją psy, nagonki rośnie wrzawa, czerwonych trzepot fladr i krwią zbroczony śnieg. Wielu czuło nasze kły na swej skórze, przewodniku, odpowiedz więc nam - czemu mkniemy ku zgubie jak tchórze, Chociaż wiemy, że śmierć czyha tam? Wilki muszą przestrzegać praw starych! Zatem nadszedł czas śmierci mej. Ten, któremu jestem dzisiaj pisany, z pogardą już wziął mnie na cel Krwawa obława trwa na wilki, trwa obława! Na szare stado, co drapieżny łączy zew. Szaleją psy, nagonki rośnie wrzawa, czerwonych trzepot fladr i krwią zbroczony śnieg. Starych praw jednak pęta zerwałem - mknę za fladry, tak bardzo chcę żyć! Tylko rad w ślad za sobą słyszałem zaskoczonych myśliwych zły krzyk. Rwę co tchu, wytężam wszystkie siły Ale dziś koniec już nie ten sam! Otoczyli mnie znów, otoczyli, lecz tym razem to ja z nimi gram! Krwawa obława trwa na wilki, trwa obława! Na szare stado, co drapieżny łączy zew. Szaleją psy, nagonki rośnie wrzawa, czerwonych trzepot fladr i krwią zbroczony śnieg.
© Mariusz Synak. Tłumaczenie, 2021