Na polowanie wzywa róg I ogień w sercach płonie. Po suchym piasku krętych dróg Myśliwych niosą konie. Ale też cel ktoś w życiu ma - Zabić łabędzie białe dwa! Już poleciały strzały... Po to, by życia przerwać nić, A te łabędzie właśnie dziś, Dziś właśnie się spotkały. Ona nuciła swoją pieśń, Gdzie jasnych gwiazd jest mrowie, Gdzie tylko ptak się może wznieść I gdzie nie może człowiek. Wysoko skrzydła niosły ją W niebieską, jasną, gęstą toń. I brzmiała pieśń wesoła! Tam, gdzie najwcześniej wstaje świt, Gdzie dotrzeć nie potrafi nikt, Prócz ptaków i aniołów. Lecz on ją dojrzał w gęstej mgle - Odnalazłby ją wszędzie. Nie wiedział wtedy jeszcze, że To był ich śpiew łabędzi... I jak anioły białe dwa, Natchnione, czyste, niczym łza, Do ziemi się zbliżyły... Myśliwi nie wypadną z gry I dopilnują tego, by Ich szczęście krótkim było. Rękawem z twarzy wytrą pot, Nad ogniem się pochylą. Nie pożałują, że ten lot Trwał tylko jedną chwilę. Lecz nie ucichnie tamta pieśń I w świat daleko pójdzie wieść O szczęściu niesłychanym. Bo nie rozłączy żadna dal I nawet ten śmiertelny strzał Szczęśliwych zakochanych.
© Marlena Zimna. Tłumaczenie, 1994
© Lada Gorpienko. Wykonanie, 2007
© Beata Lerach + Anna Ozner + Magdalena Piotrowska + Margita Ślizowska. Wykonanie, 2007