Od dymu już lustra na sali sczerniały, I wzroku błędnego nie sposób już znieść I tańcem już dawno zmęczyły się pary. Ja jednak dośpiewam do końca swą pieśń. Orkiestra już setki melodii zagrała, I wino w kieliszku już całkiem zmętniało. Dar mowy powrócił i przepadł gdzieś znów, Więc lepiej wychylę kieliszek bez słów. Pól roku już wiosna z nadejściem swym zwleka, Sumienia i dusze pokryła już pleśń. Na próżno aż ludzie przebudzą się czekam, A jednak dośpiewam do końca swą pieśń. Orkiestra już setki melodii zagrała, I wino w kieliszku już całkiem zmętniało. Dar mowy powrócił i przepadł gdzieś znów, Więc lepiej wychylę kieliszek bez słów. Orkiestra o końcu koncertu już marzy, Szydercze szemranie rozlega się gdzieś... Spokojnie. Odejdę z uśmiechem na twarzy, Lecz przedtem dośpiewam do końca swą pieśń. Orkiestra już setki melodii zagrała, I wino w kieliszku już całkiem zmętniało. Nikt słowa dobrego nie powie i tak, Wypiję i wyjdę stąd wolny jak ptak.
© Marlena Zimna. Tłumaczenie, 1994
© Hanna Banaszak. Wykonanie, 2000
© Piotr Kajetan Matczuk. Wykonanie, 2013
© Aleksandra Bogucka. Wykonanie, 2020