Brak mi tchu i na oślep uciekam sił ostatkiem pazury śnieg rwą sfora psów mnie osacza z daleka chcą mnie dopaść, rozszarpać mnie chcą. Ze wszystkich stron niewidzialna śmierć czyha od wystrzałów powietrze aż drży gdy na śniegu zraniony wilk zdycha słychać śmiech, ludzki śmiech jazgot psi To polowanie, to na wilki trwa obława śmiertelny bieg skrwawiony śnieg nadziei brak charkoczą wściekłe psy, a my nie mamy prawa granicy przejść czerwonych rozwieszonych flag Nie lituje się nikt nad wilkami strzelcom obce ma być drżenie rąk złudną wolność otoczą flandrami i czerwony zamyka się krąg Niby flandr wilk nie może przekroczyć mały szczeniak już ma to we krwi i pamięta, gdy przejrzy na oczy z wilczych prawd czerwona śmierć drwi To polowanie, to na wilki trwa obława śmiertelny bieg skrwawiony śnieg nadziei brak charkoczą wściekłe psy, a my nie mamy prawa granicy przejść czerwonych rozwieszonych flag Umiesz walczyć, a musisz uciekać w strupy z schnięciem na krew twoich żył za czerwoną granicą cię czeka nowe życie - tak pragnę byś żył Nie chcę dłużej być celem ruchomym nie zatrzyma graniczna mnie żerdź ozdobiona zakazem czerwonym przedrę się, lub wykrwawię na śmierć To polowanie, to na wilki trwa obława śmiertelny bieg skrwawiony śnieg nadziei brak charkoczą wściekłe psy, a my nie mamy prawa granicy przejść czerwonych rozwieszonych flag Pełen bólu w przypływie szaleństwa z tej obławy rwałem się w las usłyszałem siarczyste przekleństwa linię flandr przerwał wilk pierwszy raz Brak ci tchu i na oślep uciekasz wsiąka krew w biały śnieg, czarny piach nauczyłeś się dziś od człowieka: życie chęć jest silniejsza niż strach To polowanie, to na wilki trwa obława śmiertelny bieg skrwawiony śnieg nadziei brak charkoczą wściekłe psy, a my nie mamy prawa granicy przejść czerwonych rozwieszonych flag
© Roman Kołakowski. Tłumaczenie, 2005
© Piotr Rogucki + Joanna Lewandowska. Wykonanie, 2005
© Piotr Kajetan Matczuk. Wykonanie, 2018