W dole otchłań, w dole przepaść Sanie jadą wąską granią I choć nie chcę, to wbrew sobie Swoje konie wciąż poganiam Już brakuje mi powietrza Wieje wiart z mrożonym deszczem Czuję, że już koniec drogi A ja chciałbym jeszcze! Trochę wolniej, konie! Trochę wolniej, wy! Nie zważajcie, kochane, na bat Narowiste się trafiły Zbyt porywcze, zbyt Jeszcze noc, jeszcze świt Jeszcze choć trochę dnia Jeszcze wody wam dam Jeszcze śpiewam i gram Jeszcze pieśni skończyć chcę Jeszcze noc, może dwie Koniec marzeń - nie ma złudzeń Wąska grań i konie w biegu Spadnę z sań i jak złoczyńcę Wnet powloką mnie po śniegu Ech, zwolnijcie choć na chwilę Zanim wiatr nas zwieje z grani Trochę wolniej mnie prowadźcie Do ostatniej już przystani Trochę wolniej, konie! Trochę wolniej, wy! Nie zważajcie, kochane, na bat Narowiste się trafiły Zbyt porywcze, zbyt Jeszcze noc, jeszcze świt Jeszcze choć trochę dnia Jeszcze wody wam dam Jeszcze śpiewam i gram Jeszcze pieśni skończyć chcę Jeszcze noc, może dwie Na pewno nie ma spóźnień Na spotkanie z Panem Bogiem Grań się zwęża i już słyszę Głos aniołów - chór złowrogi Czy to dzwonek od owieczki? Czy to dzwon na trwogę dzwoni? Czy to ja wciąż jeszcze krzyczę W huraganie rosłych koni? Trochę wolniej, konie! Trochę wolniej, wy! Nie zważajcie, kochane, na bat Narowiste się trafiły Zbyt porywcze, zbyt Jeszcze noc, jeszcze świt Jeszcze choć trochę dnia Jeszcze wody wam dam Jeszcze śpiewam i gram Jeszcze pieśni skończyć chcę Jeszcze noc, może dwie
© Paweł Wójcik. Tłumaczenie, 2011
© Paweł Wójcik. Wykonanie, 2011