Sekunda, moment, kilka mgnień - Czas bije niby serce, Bo ogłoszono wielki dzień - Bez ani jednej śmierci. W tym czasie więc piekielnych bram Sam diabeł nie otwiera. W raju scenariusz jest ten sam - Przyjmują, lecz nie teraz. Rozporządzenie miało moc, Która sprawiała, że przez noc Nikt nie zakończył życia w swej pościeli. Nawet najpoważniejszy stan Nikogo nie pozbawiał szans - Do rana wszyscy jakoś dociągnęli. Dziś żadna rzeź nie zbierze żniw - Kazano stępić noże, Więc z bitwy każdy wróci żyw, Z czym wcześniej było gorzej. Nie wolno dzisiaj wielkich słów – Bóg, honor, czy ojczyzna Używać, żeby sobie znów Prawo zabijać przyznać. Nikomu dziś nie tryśnie krew, Bo na samego czarta zew Nikt nie dobędzie dziś kindżałów. Nikt nie zapadnie w wieczny sen, Nikomu się nie skończy tlen W dzień tryumfu wzniosłych ideałów. Więc nie umartwią naszych dusz Najgorsze przepowiednie. Katastrof będzie co i rusz Ofiary - ani jednej. Dziś nikt nie padnie zgięty w pół, W pół życia i marzenia. A kto osunie się pod stół, To tylko z przejedzenia. Nikogo z nóg nie zwali ból, I nie dosięgnie żadna z kul, I przypadkowe śmierci także się nie zdarzą. A jak ktoś umknie oczom służb, Spec-oddział wskrzesicieli dusz Pomoże pielęgniarkom i lekarzom. Przestańcie więc o zemście śnić Za naród albo wiarę. Dziś można tylko lekko bić I dusić też z umiarem. Możecie już z balustrad zejść I nie zasłaniać nieba. Jest przecież tyle lepszych miejsc, Nie skaczcie, nie potrzeba. Wisielców też nie zabrzmi chór Będzie przecięty każdy sznur, Dopóki w żyłach krew jeszcze pulsuje. Nie napracuje się dziś kat, Skoro zamknęli tamten świat I święty Piotr petentów nie przyjmuje.  
© Mikołaj Kozak. Tłumaczenie, 2020