Nie bez racji i kozery zwroty ćwicz: raz, dwa, trzy, cztery! Oto cała mądrość i polityka. Gdy nadzieje wszelkie prysną, mięśnie oraz chęci zwisną - wtedy w sukurs przyjdzie ci gimnastyka. Otwórz okno swe na oścież, ćwicz przysiady - siedem, osiem! Im strzelistszy wyprost, tym korniejszy skłon. W ciele, co ma zdrowy ruch, prawidłowy mieszka duch. Wnet polepszy ci się słuch i trafisz w ton. Jedna bieda w całym świecie: Grypa, wirus - dziewięć, dziesięć! Chorób wszelkich ząb nas drąży wszerz i w głąb. Gdy gorączka parzy łeb - kubłem wody siły skrzep, zimny prysznic weź, aż cię przeniknie ziąb. Choć niejeden z was już wysiadł - wyprost, przysiad, wyprost, przysiad! - może zwiedzać nawet Antarktydy brzeg. Już profesor doktor Jofle stwierdził: kawka, koniak - to fe! W pełni je zastąpi wam po zdrowie bieg. To nie pora na rozmowy! Skłony ćwicz - a reszta z głowy! I ponurak będzie wnet się z nami śmiać. Komu tam za mało jeszcze? Kim niezdrowe trzęsą dreszcze? Temu trzeba ostre wciery zaraz dać. Na nas dżumy ni cholery nie ma! W miejscu bieg! Trzy. cztery! Gimnastyki to ozdoba, istny cud! Po co ganiać nam po bieżni? Tu jesteśmy niezależni. I wiadomo, że nikt się nie wyrwie w przód.
© Andrzej Jarecki. Tłumaczenie, 1978