Smugą białej piany znacząc oceany, od portu do portu przemierzały świat, huraganem gnane, sztormem wysmagane dwie dumne jednostki, piękne statki dwa. Ona - śnieżnobiała, smukła i wspaniała, zachwycała swoim widokiem, on - oceaniczny, arystokratyczny, czarne burty nosił jak smoking. I gdybyż kiedyś przeszło mu przez myśl, jak bardzo pragnie paść w jego ramiona, jak bardzo chce z nim burta w burtę iść fregata zakochana i stęskniona! Pływa nieszczęśliwa, miłość swą ukrywa, tylko mewom zwierza się z marzeń, że w cichej przystani obok niego stanie i na zawsz e będą już razem. Ach, gdybyż się domyślił dumny lord, jak goni go fregata zrozpaczona, jak szuka portu, gdzie zawijał on, i płacze, znów o jeden dzień spóźniona! Wiecznie żyć nie można, burty żre korozja, spustoszenia czyni słony morski wiatr, rdzewie ją maszyny w krwawych plamach minii, na smokingu czarnym coraz wiecei łat... Wśród morskiego złomu stoi opuszczony i wspomina przeszł ość swą świetną, w bezsilnej rozpaczy czeka na spawaczy, c o stalowe serce mu przetną. Lecz oto ona błyska bielą burt - znalazła go, i wiernie staje obok, do jego dziobu swój przytula dziób, i cumy ich splatają się ze sobą...
© Michał B. Jagiełło. Tłumaczenie, 1989
© Aleksander Trąbczyński. Wykonanie, 1998
© Aleksander Trabczynski + Katarzyna Skrzynecka. Wykonanie, 2000
© Artur Jackowski. Wykonanie, 2010
© Bartosz Kalinowski. Wykonanie, 2013
© Przemek Mazurek. Wykonanie, 2015