Spróbuję wam zaśpiewać coś w rodzaju rock’n’ rolla, Ochrypły głos wyduszę ze zdartej płyty płuc, Jak z tej, co na bazarze kupuje ją małolat, By igłą gramofonu ebonit twardy pruć. To rock and roll o lecie, co nie wydało plonów, To rock and roll o czasie, co nie wyrówna strat, To rock and roll o bracie, niewinnie osądzonym I o rozstrzeliwaniach z tamtych lat. Dogorywają płuca w ciasnocie swojej klatki, Na zdjęciach rentgenowskich - śmierć małoobrazkowa, Pylica i gruźlica - nagrody Pięciolatki! Lecz będę żyć w nagraniach, chrypiących wciąż od nowa To rock and roll o lecie, co nie wydało plonów, To rock and roll o czasie, co nie wyrówna strat, To rock and roll o bracie, niewinnie osądzonym I o rozstrzeliwaniach z tamtych lat.
© Michał B. Jagiełło. Tłumaczenie, 1980