Wyrosłem krzepki i jak trza, Rodzicom Bóg niech zdrowie da, Choć czasem człek z rozdanych kart wybierał złą, Na ogół twardy miałem kark, Wierzyłem w los i żyłem tak Jak każdy, kto ma łeb i parę zwinnych rąk. Życie mi zdrowo dało w kość - Ktoś się przyczepił, doniósł ktoś, Rozprawa, sąd i jazda na państwowy wikt, Wywieźli mnie czort ich wie gdzie, Ale i tam nie dałem się, A jakim cudem, lepiej niech nie pyta nikt. Tak oglądałem świat zza krat, Aż odpękałem siedem lat, Z latami tak już jest, nie sprzedasz, choćbyś padł, Lecz trafił się obrotny gość, „Na bazę - mówi - do nas chodź!” I właśnie tak zdobyłem swój szoferski fach. Jest droga, a na drodze MAZ, Który po uszy w zaspę wlazł, W kabinie ziąb, a zmiennik milczy wciąż jak głaz; Żeby choć krzyczał albo wył, Że pięćset w przód i pięćset w tył - A on zębami tylko szczęka cały czas. Po trasie tej niejeden raz Kursował na budowę MAZ, Nasza robota wsiąść i jazda, trzeci bieg! I co za pech, a niech to szlag, W zaspę wpakować się aż tak, Nikt nie pomoże, zewsząd tylko wiatr i śnieg. Wtem zmiennik mówi: „No to już, Wyłaźmy stąd, podpalmy wóz, Widzisz, jak jest, a tak ogniskiem damy znak, Nie licz na cud, ten MAZ to grób, Tu pięćset w tył i pięćset w przód, Do rana śniegiem nas zawali po sam dach!” Ja na to: „Chlopie, przestań truć!” A on francuski chwyta klucz I wilkiem patrzy, i jak nic ma w oczach mord; Co mu tam pięćset w tył i w przód, Który przeżyje, będzie mógł Bronić swych racji, kiedy pytać zacznie sąd. Byliśmy z nim jak z bratem brat, Chłopak mi prawie z ręki jadł, A teraz patrzy tak, że dęba staje włos, Co mu te pięćset w przód i w tył, Kto potem dojdzie, kim mi był, I co w szoferce rozegrało się w tę noc? Po chwili odszedł sobie w bok, A ja otarłem z czoła pot, Przysnąłem , kilometry licząc znów we śnie - Znów pięćset w tył i pięćset w przód, Błąkam się wokół jakichś wrót I szukam wyjścia, a to wyjście czort wie gdzie. A skoro świt, znaleźli nas, Rzucili hol i ruszył MAZ, Lecz zmiennik nic, do bazy nie otworzył ust, Dopiero tam wyciągnął dłoń, A ręce mu jak liście drżą,,, Było, minęło - wezmę go w następny kurs!
© Michał B. Jagiełło. Tłumaczenie, 1986