Od spodu lód i z wierzchu – niczym kleszcze: Czy przebić wierzch, czy przedziurawić spód? Wynurzę się! Nadziei cień mam jeszcze, Że dadzą wizę, że się stanie cud. Lód nade mną pęknie, ujrzę nieba błękit! Pocę się tak, jakbym wstał od żaren. Powrócę do ciebie jak statki z piosenki, W pamięci mając nawet wiersze stare. Czterdziestkę z hakiem mam, piąty krzyżyk coraz bliższy, Żyję, bo lat dwanaście ty i Bóg chronicie mnie. Mam o czym śpiewać. Stojąc przed Najwyższym, Będę miał czym usprawiedliwić się.
© Kazimierz Jaworski. Tłumaczenie, 2026