Rozjątrzyliście drzemiące w barłogu zło,
Krwawym okiem zerknęło posępnie na wschód,
I dźwignęło się z trudem i miotając się, szło, -
Jak przystało na bestię - śmierć niosąc i głód.
Ozdobili krzyżami pancerny wasz szyk,
Na wyprawę powiedli krzyżową.
Czego chcecie w tym kraju, gdzie nie czeka was nikt,
I co przyszłym odpowiecie wdowom?
Więc posłuchaj, żołnierzu,
Nie chodź ludzi zabijać,
Bo – jak amen w pacierzu -
Smierć zadręczy cię czyjaś!
Za spalonych sto szkół,
Martwe miasto i wieś,
Osikowy wam kół
Między żebra i cześć!
Pusto w szkołach, mój chłopie, będzie, bo przecież
Długo ciebie nie było, zabijałeś co rusz,
A twej żonie młodość minęła i dzieci
Nie urodzi ci już.
Nie wiadomo, czy dadzą ci rycerski krzyż,
Ten na grób twój nad Wołgą będzie gotów na czas,
Ty się nie martw na zapas i nie przejmuj się, gdyż -
Jak wyprawa krzyżowa - znaczy, krzyży jest las.
Na kształt języków wężowych wasze krzyże ktoś zbił,
Wszystko łgarstwo – prawdy już nie poznacie!
Grobu Pana tu nie ma – jest tam, gdzie zawsze był,
Wy krzyżowcy, lecz krzyża sercach nie macie.
Choć mieliście niemało
W historii swej wzlotów,
Widać, nie ubywało
W waszym kraju idiotów!
Was przepędzą stąd hen,
A jak zginiesz od kul,
Wiekuisty twój sen
W wieczny zmieni się ból.
Pusto w szkołach, mój chłopie, będzie, bo przecież
Długo ciebie nie było, zabijałeś co rusz,
A twej żonie młodość minęła i dzieci
Nie urodzi ci już.
Z gałęzi sklecili nagrobne wam krzyże -
Z wiosną na tych patykach pojawią się listki,
Któryś z was wątłym krzakiem wyrośnie na żwirze,
Bez was pokój nastanie, bez was będzie po wszystkim.
Nie wysłały swych orłów po zdobycz tu żony -
Żadne pisklę głodu nie znało dotąd -
I żelazny wasz krzyż – skrawek blaszki stopiony
Na nic zda się waszym przyszłym sierotom.
Czeka dom twój odległy,
Jesteś czyimś tam bratem,
Wszak bohater poległy
jest zwyczajnym denatem.
Gdy przeżyjesz tę rzeź,
jak tysięcznym mogiłom
Wytłumaczyć się chcesz,
co cię tu sprowadziło?
Pusto w szkołach, mój chłopie, będzie, bo przecież
Długo ciebie nie było, zabijałeś co rusz,
A twej żonie młodość minęła i dzieci
Nie urodzi ci już.
|